Pułapka wydajności: architekt i sztuczna inteligencja

Łukasz Gąska, 19 września 2026

Koniec epoki, którą znaliśmy?

Piszę te refleksje w połowie września 2026 roku, kilka dni po zjeździe SARP U40, gdzie jako jeden z tutorów dzieliłem się swoją wiedzą na temat wykorzystywania AI w naszym zawodzie. Przygotowania zmusiły mnie do rewizji wiedzy i do zadania sobie pytania, po co architekt w ogóle miałby poświęcać swój ograniczony czas na poznawanie AI i szukanie nowych ścieżek organizacji pracy w swojej pracowni. Dyskusje prowadzone zarówno w trakcie, jak i po U40 pomogły mi zrozumieć głębiej wiele rzeczy i połączyć dotychczas niezwiązane ze sobą myśli. Ten tekst jest próbą ich uporządkowania, zanim znów się zdezaktualizują i rozproszą.

Przyszło nam żyć, pracować i tworzyć swoje firmy w czasach przemian. W ciągu ostatnich sześciu lat przeżyliśmy pandemię, która na kilka miesięcy zatrzymała świat; wojnę za naszą wschodnią granicą; inflację, która na początku 2023 roku przekroczyła 18%; pojawienie się maszyn, które rozumują; pogłębiający się konflikt największych mocarstw; widmo kryzysu energetycznego; postępujący kryzys klimatyczny; oraz rok, w którym w Polsce urodziło się najmniej dzieci od zakończenia drugiej wojny światowej. Wiele z tych zjawisk z osobna byłoby dla pokolenia naszych dziadków datą, od której liczy się „przed” i „po”. Nam przypadły wszystkie naraz, w jednej dekadzie, i zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Nazwano to polikryzysem: wieloma kryzysami, które nakładają się na siebie, wzmacniają nawzajem i nie mają wyraźnego końca. Mam poczucie, że zbliżamy się do przesilenia, momentu, po którym reguły, na których budowaliśmy firmy i planowaliśmy kariery, przestaną być oczywiste, a to, co je zastąpi, jeszcze nie zostało zdefiniowane.

Ostatnie 6 lat.

nad osią gospodarka i społeczeństwo, pod osią technologia

Stan na dziś

Zacznę od tego, co wiem, bo od kilku lat zbieram dane o polskim rynku architektonicznym. Nasz zawód nie wchodzi w tę epokę z pozycji siły. Rynek projektowy urósł, ale o wiele wolniej niż kadra w naszej branży: pozwoleń na budowę wydaje się dziś mniej niż w 2010 roku, a obrotu branży, po odjęciu inflacji, przybyło od tamtej pory o kilkanaście procent. Od 2010 roku liczba architektów IARP w Polsce w przeliczeniu na mieszkańca wzrosła o 58%. Jest to jeden z szybszych wzrostów w Europie. W 2010 roku na jednego architekta z uprawnieniami przypadało około 15 pozwoleń na budowę rocznie, w 2025 było już ich 8. Zanim sztuczna inteligencja zdążyła cokolwiek zmienić, rynek już dynamicznie się nasyca. Na takim rynku architekt nie jest dobrem rzadkim.

Zanim sztuczna inteligencja zdążyła cokolwiek zmienić, rynek już dynamicznie się nasyca.

2025

0,38 architekci na 1000 mieszk.
8,3 pozwoleń na architekta

zmiana od 2010 r.: +58% architektów, −43% pozwoleń

akapit 3, źródło: Izba Architektów RP, Obliczenie własne na danych GUNB i IARP, odczyt 17 IX 2026 Skąd to wiemy
Dane liczbowe (tabela)
Architekci na 1000 mieszkańców i pozwolenia na architekta, 2009-2026
RokArchitekci na 1000 mieszkańcówPozwolenia na architekta
20090,23714,69
20100,24314,68
20110,25114,10
20120,26012,12
20130,26610,74
20140,27310,28
20150,28110,17
20160,28910,88
20170,29910,99
20180,30810,73
20190,31510,55
20200,33110,75
20210,34512,39
20220,3529,25
20230,3677,28
20240,3767,79
20250,3828,34
20260,389

Izba Architektów RP, odczyt 17 IX 2026; Obliczenie własne na danych GUNB i IARP, odczyt 17 IX 2026

Ilu nas jest i ile pracy na nas przypada

Ilu nas jest na mieszkańca i ile pozwoleń przypada na jednego z nas. Obie dzielą tę samą serię członków Izby.
Od 2010 r. do 2025 r. architektów na 1000 mieszkańców przybywa z 0,243 do 0,382 (+58%), a pozwoleń na architekta ubywa z 14,7 do 8,3 (−43%).

Obie są wyliczane, nie mierzone: mianownik to wszyscy czynni członkowie Izby, także nieprojektujący, a licznik wszystkie decyzje, także bez architekta z uprawnieniami.

Członków Izby 14 496, z listy czynnych.

Obie linie wychodzą ze wspólnego poziomu 2010 r., więc wysokość jest zmianą, nie wielkością.

Demografia i francuski scenariusz

Demografia, wbrew intuicji, nie przyniesie ulgi. Przez najbliższe piętnaście lat będzie prawdopodobnie zmniejszać popyt na nowe budynki, bez istotnego wpływu na podaż architektów. Roczniki, które dziś zaczynają studia, są liczniejsze niż te sprzed dwóch lat, a prawdziwy niż dotrze do absolwentów wydziałów architektury dopiero po 2045 roku. Podaż będzie rosła jeszcze przez co najmniej dekadę. Jedyne, co demografia daje nam w zamian, to zmiana struktury popytu: liczba gospodarstw domowych spada wolniej niż liczba ludności, starzejące się społeczeństwo potrzebuje dostosowanego zasobu istniejących budynków, a nie nowego. Do tego dochodzi fala renowacyjna wymuszona przez unijne przepisy o efektywności energetycznej budynków. Akcent naszej pracy przesuwa się z budowania w stronę przebudowywania. Czy ta praca jest tak samo dochodowa, wiadomo już z Francji, gdzie przesunięcie zaczęło się kilkanaście lat wcześniej. Remont to dziś 62% rynku tamtejszych architektów, ale tylko 38% jego wartości, a francuska Izba dopowiada, że te zlecenia są przy tym bardziej złożone i dłuższe.

Wpływ demografii na podaż architektów IARP.

2060

30,93 mln mieszkańców Polski
766 dyplomów architektury
16 758 członków Izby

pomiar: bilans GUS, dyplomy ELA, lista członków IARP

akapit 4, źródło: GUS, ludność i prognoza ludności, ELA, Ekonomiczne Losy Absolwentów i 2 inne, odczyt 19 IX 2026, prognoza GUS, wariant średni; dyplomy i Izba z modelu Skąd to wiemy
Dane liczbowe (tabela)
Dyplomy architektury 2007-2060, pomiar i trzy scenariusze
RokPomiar ELANiskiBazowyWysoki
20071 939
20081 838
20091 788
20101 836
20111 811
20121 716
20131 628
20141 546
20151 610
20161 723
20171 832
20181 811
20191 652
20201 401
20211 448
20221 331
20231 283
20241 267
20251 1711 2441 317
20261 1121 1821 251
20271 0991 1681 236
20281 1201 1901 260
20291 1571 2301 302
20301 2021 2771 353
20311 2681 3471 426
20321 3601 4451 530
20331 3861 4731 559
20341 3821 4691 555
20351 3101 3921 474
20361 3141 3961 478
20371 2551 3341 412
20381 2791 3591 439
20391 2711 3511 430
20401 3001 3811 462
20411 3541 4391 523
20421 2981 3791 460
20431 2441 3211 399
20441 1661 2391 312
20451 1191 1891 259
20461 0121 0751 139
20479129691 026
2048845898951
2049805855905
2050778827875
2051758805853
2052744791837
2053731777822
2054721766811
2055721766811
2056721766811
2057721766811
2058721766811
2059721766811
2060721766811

ELA, Ekonomiczne Losy Absolwentów, odczyt 17 IX 2026; Model prognozy Archistaty, odczyt 17 IX 2026

Pasmo z kadru, rozłożone na trzy przebiegi. Różni je sama konwersja rocznika na dyplom, stąd są równoległe: w 2040 r. od 1 300 do 1 462 dyplomów.

Dane liczbowe (tabela)
Wpisy i skreślenia 2027-2060, scenariusz bazowy
RokWpisySkreślenia
2027533328
2028522328
2029513330
2030506331
2031497333
2032488336
2033477338
2034470341
2035466344
2036469348
2037467351
2038466355
2039465360
2040465364
2041467368
2042471373
2043480377
2044486382
2045489386
2046487391
2047481395
2048469399
2049455403
2050439407
2051424411
2052410415
2053398418
2054386421
2055373423
2056359426
2057343428
2058329430
2059315431
2060303433

Model prognozy Archistaty, odczyt 17 IX 2026

Źródło: Model prognozy Archistaty, odczyt 17 IX 2026.

Liczebność Izby jest różnicą tych dwóch linii, a ich przecięcie jest szczytem: w scenariuszu bazowym w 2051 r., przy 424 wpisach i 411 skreśleniach.

Pułapka rozliczania za godziny

I to jest moja odpowiedź na pytanie „po co?”. Wiele wskazuje na to, że demografia będzie obniżać popyt na nasze usługi, a AI podnosi naszą wydajność, co prawdopodobnie obniży cenę projektu. Nie stawkę godzinową, tylko cenę projektu: jeśli projekt zajmuje sto godzin zamiast dwustu, honorarium spada nawet wtedy, gdy stawka za godzinę zostaje ta sama. Niezależnie od sposobu rozliczeń, od godziny, od metra czy od procenta kosztów inwestycji, prędzej czy później dosięgnie to każdego z tych sposobów, choć nie w tym samym tempie. I tu warto zadać sobie pytanie: czy w takiej rzeczywistości rozliczanie się od godziny jest dla nas tym najkorzystniejszym? Godzina, którą dziś spędzam nad umową albo nad sprawdzaniem zgodności projektu z warunkami technicznymi, jest częścią kosztu, który wyceniam inwestorowi. Kiedy ta godzina zniknie u mnie, zniknie też u konkurencji, a rynek odejmie ją od ceny. Możliwe jest i drugie wyjście: zamiast obniżyć cenę, rynek podniesie oczekiwania i za te same pieniądze zażąda więcej: więcej wariantów, więcej wizualizacji, więcej detali, więcej zestawień i dokumentacji. Na rynku grafiki 3D już tak jest. AI nie tyle zbiła tam stawki, ile poszerzyła zakres, który klient uważa za standard. Wtedy godzin nie ubywa, zmienia się tylko ich treść, a pracujemy za to samo. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrozumieć: w obu wariantach zysk z wydajności trafia do inwestora, raz jako niższa cena, raz jako szerszy zakres za te same pieniądze. Bez zmiany reguł, na których opiera się ten rynek, wolnego czasu nie przybędzie w żadnym z nich.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia, również poruszana podczas U40. Za jakość powyżej pewnego poziomu nikt nie płaci. Próg „wystarczająco dobrze” leży u inwestora gdzie indziej niż u architekta, a płaci inwestor, więc to jego próg wyznacza cenę. Poniżej niego wyższa jakość pracy przekłada się wprost na wyższe wynagrodzenie. Powyżej tego progu oczekiwanie architekta i rzeczywistość się rozjeżdżają: wkładam dwa razy więcej pracy i talentu, a rynek wycenia ten dodatkowy wysiłek na zaledwie ułamek jego wartości. Każdy z nas wie, gdzie u niego ten próg leży, i każdy w którymś momencie projektu odpuszcza; różnimy się tym, kiedy to następuje i jak długo zwlekamy z przyznaniem tego przed sobą.

Pytanie, które zadaję sobie teraz, brzmi: w którą stronę ten próg się przesunie, gdy maszyna zacznie wykonywać za nas część naszej pracy. Odpowiedź, której się obawiam, jest taka, że nastąpi to w obie strony naraz. Tam, gdzie efekt widać na pierwszy rzut oka, próg idzie w górę, bo renderów, wariantów i stron dokumentacji klient zażąda więcej za te same pieniądze, tak jak stało się u grafików. Tam, gdzie efektu nie widać z zewnątrz, w analizie, w koncepcji, w przemyśleniu, dla którego nie ma osobnej pozycji w umowie, próg idzie w dół, bo tanio dostępne „wystarczająco dobrze” staje się nową normą. W takiej sytuacji pada nie tylko cena dokumentacji, ale i jakość architektury (AI Slop).

Za jakość powyżej pewnego poziomu nikt nie płaci.

akapit 6, schemat mechanizmu

Mit wydajności

Podczas U40 padł też argument: była już rewolucja CAD, a ona nie zabiła zawodu. Tańszy projekt miał dać więcej projektów (a raczej więcej rysunków) i przez lata tak było. Ale ten efekt ma sufit. Honorarium projektowe to kilka procent kosztu inwestycji. Nawet gdyby honorarium spadło do zera i rozdawalibyśmy darmowe projekty, to nie uruchomi inwestycji, które dziś się nie spinają kapitałowo i formalnie, bo wąskim gardłem jest ziemia, kredyt, pozwolenie i liczba ludzi, którzy potrzebują budynków, a nie koszt rysunków. Sufit naszego rynku wyznacza liczba i wartość inwestycji. Architekci nie mają na nie wpływu. A co, jeśli budownictwo przez najbliższe lata nie urośnie?

Trzeba też powiedzieć uczciwie, że wzrost wydajności nie zawsze obniża cenę pracy. Programiści przez całą poprzednią dekadę pracowali coraz wydajniej i zarabiali coraz więcej, bo popyt na nich rósł szybciej niż podaż. Z reguły zysk z wydajności zatrzymuje ta strona rynku, której jest mniej. Jeśli brakuje wykonawców, zysk zostaje u wykonawcy, bo klient nie ma dokąd pójść. Jeśli brakuje zleceń, zysk przechodzi na klienta, bo wykonawcy licytują się o każde zamówienie. Ci sami programiści przekonali się o tym po 2022 roku, gdy skończył się tani pieniądz, firmy odkryły, że zatrudniły za dużo ludzi, podaż dogoniła popyt, a AI dokłada obecnie do tego wydajność. Rynek wejścia do zawodu załamał się w dwa lata. Żaden z tych czynników sam by tego nie zrobił; zrobił to ich zbieg. Można w tym miejscu powiedzieć, że programiści to nie architekci i że u nas tak nie będzie. Tyle że narzędzia AI, które dziś działają i będą nadal rozwijane, przejmą w pierwszej kolejności dokładnie te zadania, które wykonywali młodsi architekci. Wniosek jest taki, że pracownia to może być architekt z narzędziami wspomaganymi AI, zamiast architekta z zespołem asystentów. Mój model podaży mówi, że przybywać nas będzie jeszcze przez dwie dekady, do 16-20 tysięcy członków Izby w szczycie, zależnie od wariantu. W takich warunkach mrzonką jest myślenie o wzroście wydajności jako o czymś, co pozwoli nam wreszcie odpocząć i skupić się na rzeczach ważnych dla nas jako architektów i jako ludzi, żon, mężów, ojców, matek. Wzrost wydajności bez wzrostu popytu doprowadzi do dalszego wzrostu konkurencji i obniżania stawek.

To, co może nas również czekać, to zjawisko so-so automation, automatyzacja „taka sobie”. Tak Daron Acemoglu określa sytuację, w której maszyna przejmuje część pracy na tyle dobrze, żeby obniżyć jej cenę, ale nie na tyle, żeby stworzyć nową wartość, za którą ktoś zapłaci. Zysk z wydajności idzie wtedy do tego, kto kupuje. Na początku września Instytut Anthropic opublikował model trzech możliwych przyszłości gospodarki do 2030 roku. Autorzy nie mówią, który scenariusz się zrealizuje, i sami traktują to jako ramy do rozmowy; trzeba też pamiętać, że pisze to instytut firmy, która na AI zarabia. Mechanika we wszystkich trzech scenariuszach jest ta sama, różni się tylko ich skala. W najłagodniejszym AI zmienia niewiele. W środkowym zatrudnienie w zawodach umysłowych kurczy się o kilka procent, a praca przesuwa się do zawodów fizycznych. W skrajnym gospodarka rośnie o jedną trzecią, a co piąty pracownik umysłowy jest bez pracy. Architektura i inżynieria trafiły w tym modelu do tej samej przegródki co prawnicy, księgowi i programiści: do zawodów operujących wiedzą, którą da się rozłożyć na mniejsze zadania, a maszyna potrafi wykonać część z nich szybciej i taniej. I jest w tym raporcie jeden przykład, który dotyczy nas wprost: autorzy piszą, że szybsze projektowanie i uzyskiwanie pozwoleń dla infrastruktury może zwiększyć liczbę inwestycji i podnieść popyt na pracowników budowlanych. Innymi słowy, w ich modelu zysk z tańszego projektowania trafia do wykonawstwa i kapitału, a niekoniecznie do projektantów. Oczywiście to stwierdzenie budzi moje zastrzeżenie, bo nie projekt jest tym elementem układanki inwestycyjnej, który hamuje liczbę inwestycji, a dostęp do kapitału, gruntu i formalności prawne. Ale kierunek przepływu zysku jest ten sam.

126 264

decyzji PnB średnio rocznie

39,5

mln m² w pozwoleniach, średnio rocznie

36,1

mld zł średnio rocznie (ceny stałe: 2021)

Sufit naszego rynku wyznacza liczba i wartość inwestycji. Architekci nie mają na nie wpływu.

akapit 7, źródło: GUNB, Ruch budowlany, Eurostat STS, pozwolenia na budowę, GUS, produkcja budowlano-montażowa, odczyt 19 IX 2026

Przyspieszenie, którego nie da się zignorować

Można zapytać, czy to nie przesada, czy maszyny naprawdę są już tak daleko. Dwa tygodnie, w które trafiły moje przygotowania do U40, odpowiadają na to lepiej niż ja. 3 września OpenAI pokazało przełomowy GPT-6 Astra. Pięć dni później ta sama firma ogłosiła, że jej AI rozwiązały jeden z siedmiu problemów milenijnych, zadanie z listy najtrudniejszych otwartych pytań matematyki; wynik czeka na weryfikację środowiska. Ogłoszeniu od razu towarzyszył zgrzyt, bo dzień wcześniej dwóch matematyków wyłożyło własne dowody pokrewnych przypadków i spór o pierwszeństwo trwa. Jego treść jest wymowna: badacze zaczęli pytać, jaki sens ma nasz własny, ludzki wysiłek, skoro firma dostarczająca nam narzędzia potrafi dojść do tych samych wniosków tysiąc razy szybciej i po prostu nas wyprzedzić.

W sobotę Dario Amodei, szef Anthropic, opublikował esej, w którym wzywa całą branżę do spowolnienia tempa rozwoju modeli, bo od lata, jak pisze, AI przyspiesza drastycznie szybciej, niż nadążają za tym zabezpieczenia. Tego samego dnia poparli go Sam Altman z OpenAI, Elon Musk i Demis Hassabis z Google DeepMind, a kilka dni wcześniej to samo, innymi słowami, napisał w eseju „An Alien Mind” Jakub Pachocki, główny naukowiec OpenAI. Najwięksi rywale na rynku, którego wartość liczy się w bilionach dolarów, publicznie zgodzili się, że jadą za szybko.

Nie wszyscy w to wierzą: część ekspertów uważa ostrzeżenia za przesadzone, doradca Białego Domu widzi w nich próbę napisania przepisów pod największych, inwestorzy ruch wizerunkowy przed giełdowymi debiutami, a Trump odpowiedział, że spowolnienie nie jest potrzebne i zagroziłoby przewadze Ameryki nad Chinami. Już sam fakt, że ten spór toczy się na pierwszych stronach gazet, mówi wystarczająco dużo o momencie, w którym jesteśmy.

Półtora roku temu grupa badaczy skupiona wokół Daniela Kokotajlo, byłego pracownika OpenAI, opublikowała scenariusz „AI 2027”: miesiąc po miesiącu opisany przebieg wydarzeń, w którym AI najpierw automatyzuje programowanie, potem własne badania, a pod koniec 2027 roku przewyższa ludzi w większości zadań umysłowych. Wielu czytało to wtedy jak science fiction. Dziś pierwsze rozdziały tej opowieści czytamy w gazetach: modele obsługujące komputer, AI prowadzące badania, szefowie firm spierający się o hamowanie rozwoju.

Tempo tego wyścigu ustala ktoś inny. To, co dzieje się na jego froncie, dotrze do naszych pracowni z opóźnieniem, bo musi najpierw zintegrować się z naszymi programami, których używamy, potem w standardy, umowy i oczekiwania inwestorów, a na końcu w nasze własne nawyki. Żadna pracownia, którą znam, nie wycisnęła jeszcze tego, co te narzędzia potrafią już dziś. Nawet gdyby rozwój AI zatrzymał się dzisiaj, wpływ na nasz zawód odczujemy za jakiś czas. Adopcja nowych narzędzi potrzebuje czasu.

Nawet gdyby rozwój AI zatrzymał się dzisiaj, wpływ na nasz zawód odczujemy za jakiś czas. Adopcja nowych narzędzi potrzebuje czasu.

akapit 11

Sam podpis nas nie uratuje

Jedyna zmienna, na którą pojedyncza pracownia ma wpływ od jutra, to jej postawa i poziom świadomości tego, co się wokół niej dzieje; zawód jako całość ma jeszcze samorząd, konkursy i prawo zamówień publicznych, i to także tam rozstrzygnie się, komu przypadnie zysk z wydajności. Skoro zysk trafia do tego, kto trzyma rzadki zasób, to pytanie brzmi: czego w naszym zawodzie pozostanie mało, gdy rysunki, opisy i sprawdzanie przepisów zrobi maszyna? Pierwsza odpowiedź, która przychodzi do głowy, to odpowiedzialność: podpisu i ubezpieczenia nie da się zastąpić, i tylko regulacją można to zmienić. Tylko niestety, trzeba tę myśl doprowadzić do końca. Jeśli podpis zostanie jedyną rzadką rzeczą, to nasz zawód zamieni się w dochód z licencji, a dochód z licencji jest tak wysoki, jak mała jest liczba tych licencji na rynku. Przy dynamicznym wzroście liczby uprawnionych ta rzadkość jest już rozwodniona, i będzie presja, także ze strony inwestorów, uczelni i ustawodawcy, żeby rozwadniać ją dalej. Sam podpis nas nie uratuje.

Rzadkie pozostaną raczej aktywa i kompetencje, których nie da się ani skopiować, ani wystawić na przetarg w cenowym wyścigu na dno: relacje z inwestorem, urzędem, wykonawcą. Decyzje i strategia. Fizyczna obecność na budowie. Zdolność do adaptacji i nowe kompetencje, których jeszcze rok temu nie było w żadnym opisie stanowiska: weryfikacja tego, co robi maszyna, budowanie danych i standardów pracowni, zarządzanie narzędziami, które pracują za nas. Trzeba powiedzieć, czego te kompetencje wymagają, bo to nie jest nauka obsługi kolejnego programu. Maszyna zrobi dobrze tylko to, co zostało dobrze opisane: trzeba rozłożyć zadanie na kroki, nazwać warunki brzegowe i powiedzieć, po czym poznać, że wynik jest poprawny. To specyfikacja, a pisanie specyfikacji jest tym, co nasz zawód robi od zawsze; zmienia się tylko to, w którym miejscu procesu ją zapisujemy i kto ją potem czyta.

Nie wiem, w jakim stopniu i w jakiej kolejności poszczególne zadania zostaną zautomatyzowane. Wiem natomiast, że kierunek jest już obrany, i wiem, dlaczego opłaca się ruszyć wcześniej. Honoraria nie spadną z dnia na dzień; przez rok, może dwa, inwestor zapłaci tyle, ile płacił zawsze, bo większość pracowni nadal pracuje po staremu. Kto w tym czasie pracuje już szybciej, dostaje te same pieniądze za mniej godzin, a zaoszczędzone godziny to zysk. Gdy szybciej zaczną pracować wszyscy, honoraria spadną i ta okazja zniknie.

Co zrobi AI?

2035

−28% godzin mniej w projekcie

tempo hipotetyczne

Czego dotyczą pola

Bez zmian

zostaje u architekta

  • odpowiedzialność zawodowa
  • spotkania z inwestorem i władzami
  • nadzór autorski na budowie
  • relacje, polecenia, reputacja

Wspomaganie

AI wspomaga, potem automatyzuje

  • koncepcje i wariant
  • koordynacja branż
  • analizy MPZP i WZ
  • umowy, IPU, oferty
  • prezentacje
  • rysunki techniczne
  • sprawdzanie zgodności z PB
  • analizy nasłonecznienia
  • wizualizacje
  • opisy techniczne
  • przedmiary

Nowe

których rok temu nie było

  • budowa danych i standardów pracowni
  • weryfikacja i audyt wyników AI
  • zarządzanie agentami AI i procesami
  • doradztwo strategiczne inwestora
  • interpretacja regulacji prawnych dla systemów AI

akapit 5, źródło: Model prognozy Archistaty, Anthropic, „Labor market impacts of AI”, odczyt 18 IX 2026

Podsumowanie

Na koniec zastrzeżenie, które dotyczy wszystkiego, co napisałem wyżej. To, co tu pokazuję, jest prognozą, a prognoza jest tyle warta, ile założenia, na których stoi. Gorzej, że to nie jest zmiana jednowymiarowa. Te same narzędzia, które zmieniają naszą pracę, zmieniają równocześnie pracę naszych inwestorów, wykonawców, urzędów i klientów naszych klientów. Rynek, w którym wszystkie strony zmieniają się naraz, jest trudniejszy do przewidzenia niż taki, w którym zmienia się tylko jedna. Jedno wydaje się pewne: dostęp do wiedzy się demokratyzuje. Inwestor, który dziś pyta nas o przepis albo o sens rozwiązania, wkrótce zapyta najpierw maszynę i przyjdzie do nas z gotową tezą. Część tych tez będzie błędna, ale każdą trzeba będzie odeprzeć argumentem, sam autorytet nie wystarczy. To dobra wiadomość dla tych, którzy naprawdę wiedzą, co robią, i zła dla wszystkich pozostałych.

Źródła

  1. archistaty.pl, nasycenie architektami w Europie akapit 3, odczyt 18 IX 2026.

    Wykres portalu o zmianie nasycenia architektami w Europie od 2010 r., liczony dla Polski z rejestru IARP, a dla pozostałych krajów z szacunków ACE, więc mówi o tempie, nie o poziomie.

  2. Archigraphie 2024-2026, Ordre des architectes akapit 4, odczyt 20 IX 2026.

    Raport o zawodzie architekta we Francji, z udziałem remontów liczonym na deklaracjach robót do ubezpieczyciela zawodu, czyli rynek, który przeszedł to przesunięcie wcześniej, a nie prognoza dla Polski.

  3. Austin Taylor Jones, diagram progu akceptowalności akapit 6, odczyt 20 IX 2026.

    Nagranie architekta z diagramem progu, powyżej którego rynek przestaje płacić za jakość.

  4. Stanford Digital Economy Lab, „Canaries in the Coal Mine?” akapit 8, odczyt 18 IX 2026.

    Pomiar zatrudnienia najmłodszych pracowników w zawodach wystawionych na AI, na amerykańskich danych płacowych ADP, bez przypisania całości efektu AI.

  5. No Fluff Jobs, „Rynek pracy IT 2025/2026” akapit 8, odczyt 18 IX 2026.

    Raport o ogłoszeniach o pracę w polskim IT, z którego nie pochodzi krążąca w prasie liczba 15% ogłoszeń dla juniorów w 2022 r.

  6. Anthropic, „Labor market impacts of AI” ramki przy osi tempa adopcji AI, odczyt 18 IX 2026.

    Pomiar pokrycia zadań zawodu przez AI, liczony na ruchu jednego dostawcy modeli w Stanach Zjednoczonych, przez firmę, która AI sprzedaje.

  7. Anthropic Institute, omówienie scenariuszy, „Finding 3: Wages” akapit 9, odczyt 18 IX 2026.

    Omówienie scenariuszy gospodarczych Anthropic, skąd pochodzi przykład o szybszym projektowaniu i uzyskiwaniu pozwoleń dla infrastruktury w gospodarce amerykańskiej.

  8. OpenAI, GPT-6 Astra akapit 10, odczyt 18 IX 2026.

    Zapowiedź modelu GPT-6 Astra, czyli opis możliwości według materiałów producenta, bez niezależnego sprawdzenia dla zadań architektonicznych.

  9. OpenAI, ogłoszenie rozwiązania problemu milenijnego akapit 10, odczyt 18 IX 2026.

    Ogłoszenie firmy o rozwiązaniu problemu milenijnego, z wynikiem niezweryfikowanym przez środowisko matematyczne i bez wystąpienia o nagrodę.

  10. Terence Tao, omówienie preprintów Alpögego i Buckmastera akapit 10, odczyt 18 IX 2026.

    Omówienie trzech preprintów wyłożonych dzień przed ogłoszeniem firmy, w którym autorzy nikogo o nic nie oskarżają.

  11. Jakub Pachocki, „An Alien Mind” akapit 10, odczyt 18 IX 2026.

    Esej głównego naukowca OpenAI o tym, czym staje się model, wyłożony sześć dni przed esejem Amodei.

  12. Dario Amodei, „We Must Pace the Frontier” akapit 10, odczyt 18 IX 2026.

    Esej o konieczności spowolnienia tempa rozwoju modeli, poparty tego samego dnia przez Altmana, Muska i Hassabisa, każdego własnymi słowami, nie wspólnym listem.

  13. Bankier.pl, reakcje na wezwanie do spowolnienia akapit 10, odczyt 20 IX 2026.

    Relacja agencyjna o publicznej odpowiedzi prezydenta na to wezwanie: spowolnienie odrzucone, argumentem jest utrata przewagi nad Chinami.

  14. AI Futures Project, „AI 2027” akapit 11, odczyt 20 IX 2026.

    Scenariusz rozwoju AI miesiąc po miesiącu z kwietnia 2025 r., czyli opis jednego możliwego przebiegu, nie prognoza instytucji i nie pomiar.